strona istnieje od: 2001-02-08
ostatnia aktualizacja: 2007-03-12
liczba zdjęć: 4376
liczba relacji: 56

Großer Daumen
Na 'Orlej Perci' Allgäu

Strona glówna    
||| miejsce w konursie Podium Republika
»Giebelhaus - Prinz-Luitpold-Haus - Edmund-Probst-Haus«  [ Nebelhorn - Hindelanger Klettersteig - Großer Daumen - Gibelhaus ]
Czarna salamandra alpejska Hindelanger Klettersteig Hindelanger Klettersteig W tle Großer Daumen
Hindelanger Klettersteig Hochvogel Hindelanger Klettersteig Hindelanger Klettersteig
na klettersteigu Hindelanger Klettersteig Koblatsee Hindelanger Klettersteig
Podejście na Großer Daumen (2280 m) Widok z Großer Daumen Großer Daumen Engeratsgundsee
Engeratsgundsee Engeratsgundsee i G. Daumen zejście z Daumenscharte nadciaga burza...
»Giebelhaus - Prinz-Luitpold-Haus - Edmund-Probst-Haus«  [ Nebelhorn - Hindelanger Klettersteig - Großer Daumen - Gibelhaus ]

23 lipca 2006

Odpowiedź na to pytanie poznaliśmy szybciej niż się spodziewaliśmy. O 5.30 do naszej 'sypialni' wpadła kierowniczka schroniska, włączyła światło i radośnie zakrzyknęła Guten morgen!... Dostaliśmy kwadrans na zwinięcie naszych legowisk, podczas, gdy przygotowywano śniadanie... Postanowiliśmy więc skorzystać z tej słabości niemieckich turystów, dla których noszenie jedzenia ze sobą w góry jest niepojęte, jak tajniki różniczkowania dla niektórych. Podczas kiedy oni czekali na podanie śniadania, my przełknęliśmy po bułce z herbatą zagotowaną na kocherze, spakowaliśmy szybko plecaki i wyruszyliśmy na trasę. W ten sposób mieliśmy jakąś godzinę przewagi i klettersteig tylko dla siebie.

Na zewnątrz było szaro a niebo zasnute było chmurami, ale wisiały on wysoko nie przesłaniając widoków i jak narazie nie grożąc deszczem.
O 6.30 zaczęliśmy podejście na Nebelhorn (2224 m n.p.m.). Zajęło nam on trochę dłużej niż myśleliśmy, ale nie dlatego, że zawiodła nas kondycja. Na ścieżce co kilka kroków spotykaliśmy stworki, jak ten na zdjęciu obok, które po pierwsze fajnie było pooglądać z bliska, po drugie sfotografować a po trzecie... przenieść na trawę obok, żeby nie zginęły pod butami następnych turystów...
O 7.19 dotarliśmy na szczyt Nebelhornu a minutę później już go opuściliśmy. Górna stacja kolejki, taras restauracji i niewielka platforma z krzyżem - wszystko puste jeszcze ale zabezpieczone murkami, płotkami, barierkami i pełne ostrzeżeń o tym, że opuszczając te 'zasieki' wchodzisz w niebezpieczny alpejski teren... Wszystko to robiło naprawdę przykre wrażenie.

Po kilkunastu metrach znaleźliśmy się na pierwszej przełączce dzielącej Nebelhorn od szeregu szczytów i iglic tworzących grań w stronę Großer Daumen (2280 m n.p.m.), którą poprowadzono Hindelanger Klettersteig - naszą trasę na dziś.
Szlak oceniany jest na K3 w skali K1-K6, gdzie K1 oznacza szlak ubezpieczony linami i wyposażony w klamry jednak oferujący naturalne wygodne stopnie i łatwy do pokonania bez tych ubezpieczeń, a K6 to ekstremalnie trudna via-ferrata ubezpieczona tylko linami stalowymi (brak klamer i sztucznych stopni) prowadząca często po pionowej lub przewieszonej ścianie skalnej. K3 oznacza według przewodników - częściowo poprowadzone po pionowych ściankach, ale bardzo dobrze ubezpieczone - liny stalowe do samoasekuracji w trudniejszych miejscach oraz klamry i drabinki, gdzie brakuje naturalnych wygodnych stopni i chwytów. Wzdłuż 5 km grani, którą biegnie Hindelanger Klettersteig, rozciągnięto około 800 m lin i założono 100 metrów drabinek. W przewodnikach zaleca się posiadanie na tej trasie via-ferrata kitu, czyli lonży do samoasekuracji. My użyliśmy naszych zaledwie w kilku punktach, ale i to nie było konieczne - po prostu zapewniało komfort psychiczny. Oczywiście wyglądałoby to zupełnie inaczej, gdyby skała była mokra. Na szczęście chmury 'wytrzymały' a w ciągu dnia coraz bardziej zbliżała się do nas duża niebieska dziura idąca od zachodu, tak że na samym Großer Daumen nawet trochę nas przypiekło...
Sam klettersteig poprowadzony jest z fantazją, ale też bezlitośnie - nie trawersuje ani jednej z iglic na trasie sprawiając, że zaledwie 5 kilometrowy odcinek grani zabiera 3.5-4.5 h. Z drugiej strony jest on traktowany przez turystów głównie jako wprawka przed dłuższymi i bardziej wymagającymi trasami, więc nikt nie narzeka na ciągłe zejścia i podejścia, ba, niektórzy po dojściu na Großer Daumen wracają tą samą trasą...

Dla tych, którzy przecenili swoje siły, lub dali się zaskoczyć niepogodzie, wytarasowano trzy zejścia ewakuacyjne z grani, prowadzące do biegnącej jakiś 200 niżej ścieżki od Koblatu do jeziora Engeratsgundsee. Dla tych, którzy chcą zejść do Oberstdorfu, ścieżka ta jest też wygodną trasą powrotną pod kolejkę na Nebelhorn (przejście nią od Koblatu na Großer Daumen zabiera około 2-2.5 h, powrót 2 h).
Ostatnie zejście ewakuacyjne sprowadza z ostatniej przełęczy przed Großer Daumen. Od tego miejsca szlak prowadzący na wierzchołek jest już zwykłą ścieżką i biegnie po łagodnie nachylonym trawiastym zboczu. Za szczytem Großer Daumen teren znów jednak staje się bardziej skalisty, choć już znacznie łatwiejszy (brak sztucznych zabezpieczeń). Kusiło nas, jeszcze przed wycieczką, żeby kontynuować stąd trasę przez Kleinen Daumen (2197 m n.p.m.) i dalej znacznie łatwiejszym klettersteigiem zwanym Hohe Gänge (K1) przez Breitenberg (1893 m n.p.m.) do Hinterstein. Jednak trasa taka wymagałaby dalszych 6-8 h, których nie mieliśmy. Na dole czekało auto i 3 h jazdy do Tybingi a nazajutrz biurko w pracy...

Zresztą niebieska dziura właśnie nas mijała a na jej skraju pokazały się podejrzanie wyglądające chmury. Rozpoczęliśmy więc zejście, wybraliśmy jednak jego nieco dłuższy i ciekawszy wariant. Najpierw na przełęcz Daumenscharte i stamtąd nad szmaragdowe jezioro Engeratsgundsee. Tam towarzyszyło nam jeszcze słońce, ale już 400 m niżej, na trasie w kierunku Schwarzenbergerhütte, gdy obejrzeliśmy się za siebie, nad granią na której jeszcze półtorej godziny temu staliśmy, kłębiły się teraz czarne chmury wydające głuche pomruki.
Postanowiliśmy odpuścić sobie piwo w Schwarzenbergerhütte i powędrować prosto do Giebelhaus. W chwili gdy zamknęły się za nami drzwi gospody - lunęło i huknęło. Teraz już naprawdę nie żałowaliśmy, że nie zapuściliśmy się na Hohe Gänge. Burza przeszła co prawda po godzinie i ukazało się czyściutki błękitne niebo, ale ta godzina przesiedziana nad kufelkiem piwa w Giebelhaus nie była by tak przyjemna na 2000 m w samym centrum burzy. Pakując się o 17 do autobusu do Hinterstein cieszyliśmy się więc z naszego szczęścia a może łaskawości pogody - mimo groźnych prognoz, burze tylko przywitały nas i pożegnały w górach, pozwalając jednak bezpiecznie przewędrować zaplanowaną trasę.

»Giebelhaus - Prinz-Luitpold-Haus - Edmund-Probst-Haus«  [ Nebelhorn - Hindelanger Klettersteig - Großer Daumen - Gibelhaus ]

Warto wiedzieć
  • Alpejskie klettersteigi oceniane są w skali K1-K6, gdzie K1 oznacza szlak ubezpieczony linami i wyposażony w klamry jednak oferujący naturalne, wygodne stopnie i łatwy do pokonania bez tych ubezpieczeń, a K6 to ekstremalnie trudna via-ferrata ubezpieczona tylko linami stalowymi (brak klamer i sztucznych stopni) prowadząca często po pionowej lub przewieszonej ścianie skalnej.,
  • Poranne autobusy na trasie Hinterstein-Giebielhaus kursują od 7:15 go godzinę. Powrotne z Giebelhaus wyruszają po południu od 13:10 co godzinę do 18:10.
Powrót © 2010 Gwarki Górskie