Wycieczka pocieszenia... Tak można by w skrócie nazwać nasz wypad. Przez całe lato planowaliśmy z naszymi polskimi przyjaciółmi wybrać się na weeknd w Alpy. I regularnie po pięknym i słonecznym tygodniu, który spędzaliśmy w biurach... złośliwie i niezawodnie nadchodził zimny i deszczowy weekend...
Rzeźba Petera Lenka
Sowia Wieża
Marienkapelle
Hirsau
Hirsau
Detal Sowiej Wieży
Hirsau
Detal Sowiej Wieży
Hirsau
Hirsau
Hirsau
Hirsau
Ruiny pałacu myśliwskiego
Kościółek św. Aureliusza
Calw
Opat Wilhelm
Hermann Hesse
Calw
Calw
Most w Calw
Calw
Calw
Calw
20 sierpnia 2005
W kolejny pochmurny weekend sierpnia (mniej więcej wtedy, gdy w Szwajcarii i w Garmish-Partenkirchen szalała powódź a niemieckie gazety obiegły zdjęcia krów na pastwiskach alpejskich pokrytych śniegiem), ostatni weekend, który mogliśmy spędzić razem ze względu na obowiązki 'służbowe', zdecydowaliśmy się wybrać więc znacznie bliżej i znacznie niżej... Do znanych nam już z ubiegłorocznej wizyty, ale nowych dla Tomka i Marty, ruin klasztoru w Hirsau i miasteczka Calw.
Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w Herrenbergu, gdzie podczas naszych innych wypadów, z okien samochodu, dopatrzyliśmy ciekawy zespół rzeźb. W ciemno strzelamy, że dłuta Petera Lenka. 'Co poeta miał na myśli?' - nie mamy pojęcia...
Hirsau
Niestety Tomkom nie było pisane zobaczyć ruin klasztoru w Hirsau w aurze tajemniczości, która tak zapadła nam w pamięć poprzednim razem. Cały późnogotycki dziedziniec zastawiony był plastikowymi krzesłami a zrujnowanym krużgankiem biegły niezliczone kable... Tego wieczora w Hirsau zaplanowano kino na świeżym powietrzu - pokaz 'Królestwa niebieskiego'. No cóż, dzięki temu obejrzeliśmy lepiej zakamarki pozostałej części ruin - pałacyku myśliwskiego i kościoła św. Piotra i Pawła, z którego zachowała się XII-wieczna wieża i zaledwie fundamenty reszty budowli.
Tak pisaliśmy w zeszłym roku:
'Teren klasztoru nie jest zamknięty - można zwiedzać go o każdej porze. W ruinach odnaleźć można elementy trzech stylów architektonicznych. Stojąca jakby na uboczu czworokątna romańska wieża, zwana Wieżą Sowią (Eulenturm) pochodzi z XII wieku i choć dziś poprzypomina samotną campanillę niegdyś wraz z drugą, bliźniaczą wieżą górowała nad wejściem do kościoła św. Piotra i Pawła.
Wieża liczy 37 metrów i ma sześć pięter, z których trzy najwyższe posiadają arkadowe okna. Piętra drugie i trzecie przedzielone są pięknymi fryzami zawierającymi figury ludzi i zwierząt, według różnych interpretacji mającymi znacznie symboliczne lub przedstawiającymi codzienne życie braci świeckich. Niestety wieża była zabudowana rusztowaniami i osłonięta podczas naszej wizyty w Hirsau - być może niedługo zobaczymy ją odnowioną...'
Tym razem wieża była już odsłonięta i mogliśmy do syta przyglądać się tym wyjątkowym i... dość pociesznym płaskorzeźbom.
Powędrowaliśmy też do romańskiego kościółka św. Aureliusza i na drugi brzeg rzeki Nagold, gdzie umieszczono trzy rzeźby Petera Lenka nawiązujące do historii Hirsau. Więcej o klasztorze, kościółku i rzeźbach przeczytać możecie w opisie naszego pierwszego pobytu w Hirsau: Maulbronn i Hirsau 2004
Calw
Po zwiedzeniu klasztoru i kościółka św. Aureliusza przerzuciliśmy się do pobliskiego Calw, które, choć po dwóch latach mieszkania w Badenii wydawało nam się, że całkiem znieczuliliśmy się na uroki muru pruskiego, jednak nas urzekło. Strome uliczki zabudowane domami z malowanym na różne kolory okiennicami i belkami, tradycyjne szyldu nad wejściem do hoteli i gospód, nieraz imponujących rozmiarów, kilka rzeźb i seria 'przystanków naukowych' (jeden na zdjęciu w galerii - własnoręcznie wywołaj burzę w szklance wody) rozmieszczonych w różnych punktach miasta. Wszystko to sprawiło, że nasz spacer po niewielkim Calw trwał całkiem sporo czasu...
Hermann Hesse (1877-1962) laureat literackiej nagrody Nobla z 1946 roku urodził się właśnie w tym miasteczku. Dziś miasto robi wszystko, by na jego ulicach dało się odczuć obecność pisarza. Najbardziej sympatycznym tego przykładem jest jego posąg ustawiony w jego ulubionym miejscu - tam gdzie można było go spotkać za życia...