strona istnieje od: 2001-02-08
ostatnia aktualizacja: 2007-03-12
liczba zdjęć: 4376
liczba relacji: 56

Chorwacja 2005

Strona glówna    
||| miejsce w konursie Podium Republika
Prognoza pogody na nasze jesienne wakacje w Chorwacji nie była zachęcająca, ale ten rok już nas do tego przyzwyczaił. Deszcz w Zagrzebiu i na Dinarze, pochmurne dni w Jeziorach Plitwickich i parku Krka i pewne szanse na słońce w Splicie... Tak z grubsza miał wyglądać nasz urlop. No cóż, sami wybraliśmy taką porę roku...
[ Zagrzeb ] »Jeziora Plitwickie«  »Dinara«  »PN Krka«  »Szybenik«  »Trogir«  »Split«  »Salona« 
Wieża telewizyjna w Stuttgarcie Plac króla Tomisława Trg Bana Jelacica Kapitol
Katedra św. Stefana Marcov Trg Pomnik Petricy Kerempuha
ulica Vlaska Ulica Tkalciceva Kościół św. Marka Kamienna Brama
Katedra św. Stefana Widok z Górnego Miasta Trg Bana Jelacica Katedra św. Stefana
[ Zagrzeb ] »Jeziora Plitwickie«  »Dinara«  »PN Krka«  »Szybenik«  »Trogir«  »Split«  »Salona« 

20 października 2005

Startujemy... Jak zwykle samolotem pewnej taniej linii i... okazuje się, że mgła nad Stuttgartem sięga raptem kilkudziesięciu metrów. Przebija się przez nią iglica wieży telewizyjnej a na horyzoncie - wzgórza Jury Szwabskiej. ładny poranek - trzeba przyznać. Niestety już nad Alpami pogoda zaczęła się pogarszać a na lotnisku pod Zagrzebiem przywitała nas mżawka.
Lotnisko znajduje się około 17 km na południowy wschód od miasta jednak bez trudu można przedostać się z niego do stolicy Chorwacji autobusami. Na lotnisku uwagę przykuwa też spora ilość biur wypożyczalni samochodów - najwyraźniej wbrew ostrzeżeniom o piractwie drogowym Chorwatów, jakie znaleźć można w przewodnikach (i pomimo naprawdę dobrze rozwiniętej sieci komunikacyjnej), jest to popularny sposób przemieszczania się wśród turystów odwiedzających ten kraj. Prawdopodobnie dlatego, że odległości do pokonania nie są duże i prowadzenie samochodu nie jest dzięki temu męczące.

My w każdym razie już o 13 byliśmy pod dworcem głównym (Glavni Kolodvor), którego majestatyczny budynek i konny pomnik króla Tomisława (pierwszego średniowiecznego króla Chorwacji) pamiętałam jeszcze z nocnej, 'tranzytowej' wizyty (w drodze do Włoch) z początku lat dziewięćdziesiątych. Aż trudno uwierzyć, że trwała wtedy wojna...
Chcąc pozbyć się bagażu, pierwsze kroki skierowaliśmy do upatrzonego już przez internet schroniska młodzieżowego przy ulicy Petrinjskiej, równoległej do dłuższego boku Tomislavovego Trgu. Schronisko zaskoczyło nas tragicznym standardem - raczej obskurne pokoje, jeszcze gorsze sanitariaty... Ale trudno - zostajemy tutaj tylko na jedną noc a nie ma co tracić czasu na szukanie czegoś innego, lepiej zwiedzić miasto.

Ruszyliśmy więc stamtąd zagrzebską Zieloną Podkową - ciągiem skwerów i parków w kierunku widocznych z daleka wież katedry św. Stefana.
Na tym ramieniu Zielonej Podkowy ulokowano m.in. Pawilon Sztuki, pomniki historycznych postaci i poetów oraz fontanny. Na drugim z trzech skwerów, placu Strossmayera, znajduje się neo-renesansowy pałac - Chorwacka Akademia Sztuk i Nauk ufundowana przez biskupa Strossmayera, mieszcząca Galerię Dawnych Mistrzów. Ostatni skwer, Zrinjevac, obsadzony jest okazałymi platanami i mieści ciąg popiersi Chorwatów, którzy wnieśli znaczący wkład w rozwój nauki i kultury oraz w historię kraju.

Zbiory wystawione w Galerii Dawnych Mistrzów to część prywatnej kolekcji biskupa Josipa Juraja Strossmayera ofiarowanej ufundowanej przez niego w 1876 r. Akademii Sztuk i Nauk. Obrazy wystawione w dziesięciu salach na drugim piętrze budynku obejmują szkołę włoską, niderlandzką i flamandzką oraz francuską z okresu XIV-XIX w. Co ciekawe można tam znaleźć nawet prace... Matejki i Siemieradzkiego!

Na drugim ramieniu Podkowy, którego nie zwiedziliśmy, ulokowano m.in. Chorwacki Teatr Narodowy, którego budynek wzniesiony w latach 1894-95 według projektu dwóch wiedeńskich architektów, Hermanna Hellmera i Ferdinanda Fellnera, do złudzenia przypomina krakowski Teatr Słowackiego... Na największą uwagę w tej części miasta zasługuje jednak inna budowla - ogromny neo-renesansowy pałac przy placu Roosevelta, który od 1972 roku mieści wspaniałą kolekcję sztuki przekazaną 'ojczyźnie i narodowi chorwackiemu' przez Ante Topica Mimara (1898-1987) - biznesmena a jednocześnie kolekcjonera, malarza i konserwatora. Co można tam obejrzeć? Praktycznie wszystko: od znalezisk archeologicznych z Egiptu, Mezpoptamii i Persji, Ameryki czy Japonii, poprzez kolekcję rzeźb od starożytnej Grecji po Rodina, malarstwo włoskie, hiszpańskie i holenderskie, ikoiny, meble, wyroby szklane... Renoir, Caravaggio, Canaletto, Rembrandt, Bosch, Velazquez, Goya, Manet... trudno wymienić wszystkich... Z liczącej ponad 3700 eksponatów kolekcji wystawionej w muzeum, znakomita większość to dar Mimary.

Z Placu Zrinjevac ulicą Praską przeszliśmy na ruchliwy Trg bana Jelacica - granicę między XIX-wiecznym Dolnym Miastem a średniowiecznym Górnym Miastem. Teraz stały przed nami dwa zadania - kupić mapę Dinary i gaz turystyczny... Pierwsze zadanie nie było trudne - mapę znaleźliśmy już w pierwszej księgarni, na którą się natknęliśmy na południowej pierzei placu. I tu mała rada: szukajcie sami, bo Chorwaci mają najwyraźniej blade pojęcie o tym, gdzie leży ich najwyższa góra - sprzedawca w 'naszym' sklepie zaklinał się, że nie ma mapy tego terenu... Z gazem było gorzej - musieliśmy przejechać tramwajem pół miasta, żeby dostać się do sklepu turystycznego poleconego nam w informacji turystycznej. Powiodło się a przy okazji dowiedzieliśmy się, że można go kupić praktycznie na każdej stacji benzynowej (informacja od sprzedawcy ze sklepu, nie sprawdzona).
Teraz czuliśmy się już dobrze wyposażeni i wróciliśmy na Stare Miasto.

Spacer rozpoczęliśmy od katedry św. Stefana a właściwie katedry Wniebowzięcia NMP i św. św. Stefana i Władysława, bo tak brzmi jej pełna nazwa. Świątynia istniała tu już w 1094 roku a jej powstanie ginie w mrokach historii. Wiadomo jednak, że została ona mocno uszkodzona podczas najazdu Tatarów w 1242 roku. Odbudowana kilka lat później, była rozbudowywana i upiększana przez kolejne stulecia, aż do 1880 roku gdy uszkodziło ją trzęsienie ziemi. Wówczas to przeprowadzono ostatnie prace renowacyjne i wzniesiono dzisiejszą neogotycką fasadę z dwoma wieżami. W raczej pustawym wnętrzu (co zresztą jest efektem zamierzonym - bogate barokowe ołtarze przeniesiono stąd w XIX wieku do innych kościołów pozostawiając tylko dzieła gotyckie i renesansowe) uwagę przykuwa przede wszystkim prezbiterium, w którym umieszczono grobowiec błogosławionego kardynała Stepinaca, prześladowanego w czasach komunizmu.

Katedra wznosi się na placu zwanym Kapitolem. Nazwa ta to pozostałość średniowiecznego stanu rzeczy, kiedy to na sąsiednich wzgórzach Kapitolu i Gradcu znajdowały się dwie odrębne osady. Kapitol był siedzibą biskupstwa założonego w 1094 roku przez króla Władysława a Gradec osadą dumną z bulli królewskiej Beli IV nadającej mu status wolnego miasta królewskiego w 1242 roku. Dopiero w roku 1850, po wiekach sporów, współzawodnictwa a nawet starć zbrojnych zjednoczyły się one tworząc zalążek dzisiejszego Zagrzebia.
Przed katedrą uwagę zwraca, odnowiona i pomalowana na złoto figura Dziewicy Maryji otoczona przez cztery anioły - dzieło wiedeńskiego rzeźbiarza Antona Fernkorna z 1873 roku. W sąsiedztwie katedry wznosie się też barokowy Pałac Biskupi oraz wieże obronne - pozostałości systemu umocnień wzniesionego w 1469 roku.

Opuszczając Kapitol zanurzyliśmy się w plątaninę uliczek. Pierwszy przystanek - targ Dolac, zwany 'brzuchem Zagrzebia'. To co tam zastaliśmy różniło się znacznie od kolorowych straganów w pełnym słońcu przedstawianych na fotografiach w przewodnikach i folderach i to nie tylko z powodu panującej niepogody ;-) Jarmark się skończył a plac pokrywały teraz sterty pudełek, papierów i liści kapusty...
Na podwyższonej części placu, pomiędzy niewysokimi domami otaczającymi początek ulicy Opatovina natrafiliśmy na pomnik wędrownego grajka, bohatera ludowego - Petricy Kerempuha, który poprzez podania przeniknął do literatury narodowej. Stamtąd spacerując wąskimi barokowymi uliczkami dotarliśmy na krótką ulicę zwaną Krvavi Most. Nazwa ta wywodzi się z czasów, gdy wzdłuż dzisiejszej ulicy Ivana Tkalcica, płynął strumień Medvescak - granica między Gradcem a Kapitolem i scena licznych krwawych starć ich mieszkańców...
Stamtąd już krótki spacer dzieli nas od Kamiennej Bramy - jedynej zachowanej, spośród czterech bram miejskich. Budowla pochodzi z 1760 roku ale wiąże się z nią legenda dotycząca jej poprzedniczki. Drewniana wieża, stojąca tu uprzednio, spłonęła podczas pożaru tej części miasta w 1731 roku. W popiołach odnaleziono jednak cudownie ocalały obraz Madonny z Dzieciątkiem, przypisywany miejscowemu artyście z XVI. Dziś znajduje się on w barokowej kaplicy w bramie, ozdobiony złotą koroną z klejnotami i chroniony przez barokową kratę. W bramie umieszczono kilka klęczników i stół na którym zapalić można świeczkę - taki przechodni kościół... Poniżej bramy znajduje się ładny pomnik rycerza nad pokonanym jaszczurem (smokiem) jednak nigdzie nie natknęliśmy się na żadną informację na jego temat.

Od Kamiennej Bramy ulica, a jakże... Kamienna, prowadzi na Markov Trg - plac św. Marka pod XIII-wieczny kościół św. Marka. Z najstarszych elementów wielokrotnie przebudowywanej świątyni przetrwało romańskie okno i wspaniały gotycki portal dłuta Ivana Pralera, który jednak obecnie zasłonięty był płótnem z namalowaną jego kopią i w ten sposób ochroniony na czas prac budowlanych toczących się na placu. Właściwie cały kościół otoczony był blaszanym ogrodzeniem - przez szpary w nim można było jednak zajrzeć i domyślać się że asfaltowa nawierzchnia zmieniana jest właśnie na bruk. Na pewno z korzyścią dla wyglądu całego placu. Ogrodzenie nie zasłaniało jednak najsłynniejszego elementu kościółka - dachu pokrytego w XIX wieku kolorowymi dachówkami układającymi się w herby Chorwacji, Dalamcji i Sławonii oraz miasta Zagrzebia.

W północno-zachodnim zewnętrznym murze kościoła św. Marka wmurowany jest kamień na którym wyrzeźbione jest najstarsze przedstawienie herbu Chorwacji pochodzące z 1499 roku.

Plac św. Marka otaczają budynki rządowe w tym gmach parlamentu i siedziba prezydenta stąd na placu uwija się cała armia ochroniarzy i 'tajniaków' a wzdłuż krawężników stoją na włączonych silnikach czarne limuzyny z przyciemnianymi szybami...
Warto wiedzieć, że z balkonu budynku parlamentu ogłoszono dwie najważniejsze proklamacje w najnowszej historii Chorwacji: wystąpienie z monarchii austro-węgierskiej w 1918 roku oraz z Federacji Jugosławii w 1991 roku.

W stronę Placu Bana można wrócić stąd na przykład ulicą Cyryla i Metodego (Cirilometodska). Na rogu ulicy i placu, w ścianę kamienicy wmurowana jest rzeźba-portret mężczyzny. Według podań przedstawia ona Matija Gubeca, przywódcę powstania chłopskiego przeciwko panom feudalnym krwawo zdławionego w 1573 roku, który został stracony właśnie na placu św. Marka. Przy ulicy Cyryla i Metodego znajduje się ponadto muzeum wystawiające obrazy 'inne niż inne' - Narodowe Muzeum Sztuki Naiwnej. Mając sporo czasu i większość starego miasta obejrzaną postanowiliśmy wstąpić tam na chwilę i nie zawiedliśmy się.

Muzeum założone w 1952 roku, choć pod obecną nazwą funkcjonujące dopiero od 1994 roku posiada ogromną kolekcję prac malarzy-prymitywistów liczącą 1600 obrazów. Około 80 z nich wystawionych jest w kilku salach na piętrze XIX-wiecznego neobarokowego budynku przy ulicy Cirilometodskiej 3. Prezentowane obrazy to głównie prace malarzy tzw. szkoły hlebińskiej, której twórcami byli Krsto Hegedusic i Mirko Virius, którzy wylansowali prace dwóch malarzy amatorów Ivana Generalica i Franja Mraza z wioski Hlebine. Szkoła hlebińska zdobyła rozgłos na skalę światową w latach pięćdziesiątych a jej prekursorzy znaleźli wielu naśladowców.
Nam w muzeum najbardziej podobały się melancholijne prace Ivana Generalica oraz skomponowane z neliczonych kolorowych kół i kółek obrazy Ivana Rabuzina i sceny z życia wiosek Mijo Kovacica wyglądające jak wycięte z rosyjskich bajek.

Z muzeum przeszliśmy na Katarinski Trg i pod wieżę Lotrscak na taras, z którego otwiera się widok na Dolac i Kapitol z wieżami katedry. Wciąż nie było jeszcze ciemno, więc nacieszyliśmy się widokiem, zajrzeliśmy do barokowego kościoła św. Katarzyny uważanego za najpiękniejszą budowlę sakralną Zagrzebia i wreszcie zeszliśmy do miasta coś przekąsić czekając na zapadnięcie zmroku i szanse na nocną panoramę miasta.
Całkiem niezłe złociste Karlovacko i życie toczące się na ulicach do później nocy (miła odmiana po szwabskiej Tybindze chodzącej spać z kurami) wprawiły nas w dobry nastrój jednak nie mogliśmy włóczyć się po mieście tak długo jak chcieliśmy. Rano czekała nas wczesna pobudka i przejazd do Plitvic...

[ Zagrzeb ] »Jeziora Plitwickie«  »Dinara«  »PN Krka«  »Szybenik«  »Trogir«  »Split«  »Salona« 

Warto wiedzieć
  • Dla kempingowych turystów, takich jak my, podróżowanie samolotem ma pewną niedogodność - nie wolno przewozić gazu turystycznego. W związku z tym jednym z pierwszych zadań po wylądowaniu staje się zawsze zakup kartusza. I tu w niektórych krajach mogą pojawić się problemy... Do Grecji na przykład zabraliśmy palnik z gwintem a okazało się że system ten jest tam niepopularny i praktycznie nie sposób zaopatrzyć się w odpowienią butlę. Nauczeni tym doświadczeniem do Chorwacji zabraliśmy drugi palnik - z igłą i... Znów błąd - w Chorwacji gwintowany system jest bardzo popularny a o jego zaletach nie ma chyba co dyskutować. W każdym razie kartusze kupić można na stacjach benzynowych i sklepach turystycznych - w Zagrzebiu na przykład na ulicy Grahorovej 4.
  • Waluta Chorwacji to kuna (podzielona na lipy). Przelicznik w październiku 2005 roku: 7.3 kun = 1 euro
  • Schronisko młodzieżowe w Zagrzebiu (standard tragiczny ale blisko centrum...) Omladinski Hostel Zagreb, Petrinjska 77, 10000 Zagreb, tel. +385 1 4841-261, Cena za 2-os. pokój 225 kun (około 30 euro),
  • Zagrzeb kusi kilkoma interesującymi muzeami. My jedank zatrzymaliśmy się tam tylko na jeden dzień więc wybraliśmy spośród nich jedno - trochę nietypowe... Muzeum Sztuki Naiwnej, w którym w kilku pokojach wystawiono niezwykłe kolorystycznie i tematycznie dzieła prymitywistów chorwackich - 'kolegów po fachu' naszego Nikifora. Hrvatski Muzej Naivne Umjetnosti, ul. sv. Cirila i Metoda 3, Zagreb, tel. +385 1 48 51 911, www.hmnu.org, e-mail: hmnu@zg.tel.hr, bilet wstępu: 10 kun = 1.4 euro,
  • Zagrzeb jest połączony z innymi atrakcyjnymi miastami Chorwacji liniami autobusowymi a w wielu wypadkach także kolejowymi. Na przykład do naszego następnego celu - Jezior Plitwickich - przedostać się można autobusem za około 80 kun, przejazd trwa około 2 godziny (2005). Autobusy kursują praktycznie co godzinę od 6.00 do 17.00, jest też kilka połączeń wyruszających z Zagrzebia późnym wieczorem (22.00-23.30). Aktualny rozkład jazdy sprawdzić można na stronie www.akz.hr,
    Można także pojechać bezpośrednio do Knina lub Splitu.
Powrót © 2010 Gwarki Górskie