strona istnieje od: 2001-02-08
ostatnia aktualizacja: 2007-03-12
liczba zdjęć: 4376
liczba relacji: 56

Wielkanoc na dachu BENELUXu 2005

Strona glówna    
||| miejsce w konursie Podium Republika
Pod koniec lutego staliśmy się szczęśliwymi posiadaczami własnego, skromnego środka lokomocji. Od tej pory z niecierpliwością czekaliśmy na stopnienie śniegu i kilka wolnych dni, żeby skorzystać po raz pierwszy z mobilności, jaką w ten sposób zyskaliśmy i zwiedzić nieodległe a ciekawe okolice zachodnich Niemiec: doliny Mozeli i Renu, a z przy okazji, zdobyć trzy perełki do Korony Europy...
Burg Trifels Burg Trifels Sala Cesarska Cesarskie insygnia koronacyjne
Burg Trifels Cesarskie insygnia koronacyjne Dolina Mozeli
Porta Nigra Porta Nigra Aula Palatina Termy Cesarskie
W kościele NMP Steipe Dziedziniec Simeonstift Bazylika

25 marca 2005

W drogę ruszyliśmy wczesnym rankiem w pochmurny Wielki Piątek i, po 165 km komfortowej jeździe po pustych jeszcze (ze względu na porę dnia i święto) drogach, zatrzymaliśmy się na krótki odpoczynek połączony ze zwiedzaniem zamku Trifels. Zamek wznosi się na skalnej ostrodze stromego wzgórza, około 300 m ponad miejscowością Annweiler (na trasie Karlsruhe-Kaistrslautern), pochodzi z XI wieku i uznawany jest za jeden z najstarszych zamków niemieckich. Choć w historii swej, był m.in. ulubioną siedzibą Fryderyka Barbarossy oraz miejscem uwięzienia Ryszarda Lwie Serce, w XVII wieku został całkowicie opuszczony i popadł w ruinę. Dopiero w latach 1938-66 podjęto jego odbudowę. Ale po kolei...

Pierwsze dokumenty wspominające o istnieniu zamku cesarskiego Trifels pochodzą z 1081 roku. W roku 1125, na krótko przed swoją śmiercią, ówczesny cesarz Henryk V oddał swemu zaufanemu sprzymierzeńcowi, księciu Fryderykowi II z roku Hohenstaufen, insygnia koronacyjne na przechowanie w bezpiecznym zamku Trifels. Wkrótce Fryderyk II został cesarzem, zamek wkroczył w okres swej świetności a insygnia jeszcze do XV wieku bywały przechowywane w zamczysku (głównie w okresach, gdy tron cesarski był pusty). Począwszy od XVI wieku zamek zaczął tracić ważność - najpierw jego rola militarna uległa zmniejszeniu, następnie zatracił wartość jako 'sejf' a na koniec stał się tylko centrum administracyjnym. W 1602 roku spłonął od uderzenia pioruna a niewiele później, w 1655 roku został opuszczony i popadł w ruinę. Późniejsze jego losy nie są jasne, nie ma też zbyt wielu szkiców i obrazów, ukazujących jego wygląd z tamtego okresu. Pierwsze próby zabezpieczenia ruiny podjął w roku 1841 rząd Bawarii (do której należał Palatynat w latach 1815-1945) a w roku 1937, z rozkazu nazistowskiego premiera Bawarii, Ludwiga Sieberta, rozpoczęto jego odbudowę (a właściwie rozbudowę nie zgodną z oryginalnym planem budowli). Prace zakończyły się już po wojnie, pod patronatem rządu Nadrenii i Palatynatu.

Zwiedzając zamek przechodzi się zarówno przez zachowaną, średniowieczną część (trzy z czterech pięter wieży są oryginalne i pochodzą z 1190 roku) jak i przez nowe 'apartamenty mieszkalne' z lat czterdziestych, a wśród nich monumentalną, dwupoziomową, Salę Cesarską.
W jednym z pomieszczeń wystawione są kopie klejnotów koronnych Świętego Cesarstwa Rzymskiego (oryginały znajdują się od około 1800 roku... w Wiedniu). Misterne dzieła złotnicze: koronę, jabłko, berło, krucyfiks oraz miecz wykonał profesor Erwin W. Huppert dla Towarzystwa Tifels. W sali, gdzie są wystawione, można porównać się z dużymi fotosami przedstawiającymi oryginały. Z wieży zamku rozpościera się ładna panorama okolicznych wzgórz, na których wypatrzeć można ruiny kilku okolicznych zamków oraz malownicze grupy skalne.

Przyjemny odpoczynek na zamku trochę nam się przeciągnął, ale za to pogoda zaczęła się powoli poprawiać. Wskoczyliśmy więc w samochód i i pomknęliśmy przez Las Palatynacki do Kaiserslautern (gdzie na chwile zabłądziliśmy) i dalej w stronę Trewiru. Przed wjazdem do miasta postanowiliśmy jednak zajrzeć na chwilę w dolinę Mozeli, o której uroku wiele słyszeliśmy i czytaliśmy. Niestety po ujechaniu około 20 km wgłąb doliny, cały czas czuliśmy się jak wśród przemysłowych hałd...

Nie, nie... Doliną nie przejechały buldożery. Nie została też przemieniona w kopalnię odkrywkową... Jej zbocza, przynajmniej od tej strony, w całości pokryte są winnicami, które na pewno pięknie wyglądają, jednak nie o tej porze roku. Teraz, zamiast soczyście zielonych krzewów winorośli, na stokach z szarej i suchej ziemi sterczał tylko las szarych tyczek, po których za parę tygodni będą piąć się młode pędy...
Zdecydowaliśmy się więc zawrócić i spędzić całe popołudnie w Trewirze (Trier). I była to dobra decyzja, gdyż najstarsze niemieckie miasto, założone przez Rzymian i pełniące niegdyś rolę stolicy Zachodniego Cesarstwa, ma naprawdę sporo do zaoferowania...

Osada Augusta Treverorum, została założona w miejscu dzisiejszego Trewiru, prawdopodobnie w 16 p.n.e. na obszarach zamieszkiwanych przez podbite plemię celtyckie Treveri. Trzysta lat później została ona najechana i zniszczona przez Alemanów, jednak już pod koniec trzeciego stulecia n.e. odbudował je cesarz Dioklecjan i uczynił stolicą zachodniej części imperium. Wkrótce miasto jeszcze bardziej zyskało na znaczeniu - cesarz Konstantyn przeszedł bowiem na chrześcijaństwo a Trewir stał się najważniejszym biskupstwem na północ od Alp.
Równie szybko jak rozwój miasta, nastąpił jego upadek... Już w połowie IV wieku, siedziba cesarzy została przeniesiona, jednak przetrwała władza biskupia i miasto wkroczyło w czasy średniowiecza...

Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy od jego symbolu - Porta Nigra - Czarnej Bramy, będącej najlepiej zachowaną i największą bramą wjazdową z czasów rzymskich. Olbrzymia surowa budowla z II w n.e., ze zaczerniałych bloków piaskowca, łączonych żelaznymi prętami naprawdę robi wrażenie... Za drobna opłatą, można zwiedzić jej wnętrze i oglądając zdobione płyty i filary wejść na najwyższy, trzeci poziom żeby spojrzeć na miasto.
Najciekawiej jednak brama wygląda chyba w perspektywie prowadzącej od niej w kierunku rynku ulicy Simeonstrasse - rzymska budowla tak bardzo nie pasuje do otoczenia, że trudno otrząsnąć się z wrażenia, że nie jest ona prawdziwa...

Nieopodal Porta Nigra znajduje się kolegiata św. Symeona z najstarszym zachowanym w Niemczech krużgankiem zwanym Brunnenhof. W otaczających dziedziniec zabudowaniach ulokowało się Muzeum Miejskie (Städtisches Museum) prezentujące zbiory archeologiczne, jednak podczas naszego pobytu, dziedziniec był rozkopany a muzeum remontowane.
Tuż obok mieści się informacja turystyczna.

Spod bramy spacerkiem powędrowaliśmy w stronę rynku - po drodze warto zwrócić uwagę na kolorowy Dom Trzech Króli (Dreikönigenhaus) pochodzący z pierwszej połowy XIII wieku. Oryginalnie, budynek ten nie posiadał wejścia na poziomie dzisiejszej ulicy - drzwi znajdowały się na wysokości pierwszego piętra.
Sam rynek uważany jest za jeden z najładniejszych w Niemczech. Na środku ulokowano fontannę św. Piotra (Petersbrunnen) a tuż obok kolumnę, na której w 958 roku umieszczono krzyż Marktkreuz (obecnie kopia, oryginał w Muzeum Miejskim). Spośród kamienic otaczających plac, uwagę przykuwa najbardziej późnogotycki, na biało pomalowany budynek przypominający praski Dom pod Kamiennym Dzwonem, zwany Steipe - dawna sala bankietowa władz miasta. Sąsiaduje (i kontrastuje) z nim Czerwony Dom (Rotes Haus).
Z rynku, bez trudu trafić można pod najbardziej monumentalny zabytek Trewiru - katedrę. Budowę ogromnej bazyliki w tym miejscu, rozpoczęto na życzenie Heleny (późniejszej świętej), matki cesarza Konstantyna z zamiarem umieszczenia w niej tzw. Świętej Szaty, czyli Tuniki Chrystusa, jakoby cudownie odnalezionej podczas pobytu Heleny w Jerozolimie...
W dzisiejszej katedrze, której budowę rozpoczęto w 1030 roku zachowały się resztki murów pierwotnej świątyni - między innymi fragment granitowej kolumny leżący przed południowym portalem oraz druga kolumna umieszczona obecnie na dziedzińcu pomiędzy katedrą a sąsiadującym z nią gotyckim kościołem NMP (nawiasem mówiąc jest to jeden z najstarszych gotyckich kościołów niemieckich - jego budowę rozpoczęto w roku 1235 r.).
Co do owej Świętej Szaty - to przez ponad 1000 lat od 'odnalezienia' była ona przechowywana w ukryciu, a w 1196 roku zamurowano ją nawet w jeden z ołtarzy. Dopiero w 1512 roku, na skutek interwencji cesarza Maksymiliana ołtarz otwarto a relikwię wystawiono po raz pierwszy publicznie. Później była ona udostępniana jeszcze trzykrotnie w latach 1891, 1933 oraz 1959, jednak okazało się to być zgubne dla nadwyrężonej czasem materii i w latach 1960-75 przystosowano do jej prezentacji kaplicę (wybudowana już w 1700 roku), znajdującą się w prezbiterium, do której można zaglądać przez specjalny otwór.

Po obejrzeniu katedry i kościoła NMP (Liebfrauenkirche) wróciliśmy do czasów rzymskich... Powędrowaliśmy uliczkami Trewiru do bazyliki Konstantyna, pierwotnie będącej salą tronową - stąd jej druga nazwa Aula Paltina. Ogromna budowla z cegły, wzniesiona w 310 roku n.e., ma 30 metrów szerokości i ponad dwa razy więcej długości a jej strop nie jest wsparty ani jedną kolumną czy przyporą... Nie trzeba jednak być znawcą, by zauważyć, że budowla nie wygląda na 1700 lat... I rzeczywiście, była ona zburzona i odbudowana, ostatni raz po drugiej wojnie światowej.
Z bazyliką sąsiaduje rokokowy Pałac Książąt Elektorów (Rokoko-Palais der Kurfürsten) z 1756 roku i rozpościerające się przed nim ogrody pałacowe (Palastgarten), którymi pospacerowaliśmy do Term Cesarskich (Kaiserthermen), niestety już nieczynnych. Termy uległy znacznym zniszczeniom na przestrzeni wieków, zwłaszcza, że w pewnym okresie zostały włączone w system murów obronnych miasta, można jednak wyobrazić sobie ich ogrom oglądając pozostałości systemu ogrzewania i resztki ścian łaźni parowej górujące nad nimi. Na terenie miasta znajdują się ponadto ruiny drugiego zespołu łaźni - Barbarathermen.
Ostatnim punktem na naszej trasie zwiedzania Trewiru był najstarszy jego zabytek - amfiteatr z około 100 r n.e., niestety także już nieczynny. Jest on jednak dość dobrze zachowany - zwiedzając go można zajrzeć pod arenę na jej system odwadniania i odnaleźć klatki w których trzymana zwierzęta przed wypuszczeniem ich na arenę. Aż trudno sobie wyobrazić, że amfiteatr mógł pomieścić aż 20 tysięcy widzów...

Wróciliśmy do samochodu wolnym krokiem, rzucając jeszcze raz okiem na termy, bazylikę Konstantyna i wspaniałą Porta Nigra i jeszcze przed zmrokiem wyjechaliśmy z Trewiru w stronę granicy z Luksemburgiem, gdzie z grubsza zaplanowaliśmy dzisiejszy nocleg...
Zupełnie z grubsza jak miało się okazać, gdyż koniec końców noc spędziliśmy nad brzegiem granicznej rzeki Sure w okolicach miejscowości Echternach... na dziko...
Następnego dnia rano wypatrzyliśmy sporo kempingów po stronie luksemburskiej, więc jeśli komuś nie uśmiecha się nocowanie pod krzaczkiem (co zresztą jest w Niemczech niedozwolone...) to warto przeprawić się przez rzekę i przez granicę...


Warto wiedzieć
  • Ulgowy bilet wstępu do zamku Trifels kosztuje 1,30 euro (marzec 2005)
  • Ulgowy bilet wstępu do Porta Nigra kosztuje 1,60 euro (marzec 2005)
  • Karol Marks urodził się w Trewirze w 1818 roku - dziś turyści zwiedzić mogą muzeum poświęcone twórcy podstaw socjalizmu...
  • Osiem, spośród licznych zabytków Trewiru, znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO: Porta Nigra, katedra, kościół NMP, Aula Paltina, Termy Cesarskie, amfiteatr, most rzymski oraz kompleks rzymskich łaźni Barbarathermen.
  • Z Trewiru można wybrać się w dolinę Mozeli jednym ze statków białej floty do Koblencji
  • Rheinisches Landesmuseum w Trewirze posiada olbrzymią kolekcję rzymskich zabytków - ponoć jedną z najlepszych poza granicami Włoch. Natomiast w Skarbcu Biblioteki Miejskiej (Schatzkammer der Stadtbibliothek) znajdują się dwie drogocenne książki: Ewangeliarz Ady z IX w i Codex Egberti z X w.
  • W Trewirze rokrocznie latem odbywa się Festiwal Antyczny www.antikenfestspiele.de
  • Trewir w internecie: www.trier.de/tourismus
  • Schroniska młodzieżowe i kempingi w Trewirze:
    Trier-City, kemping na zachodnim brzegu Mozeli, Luxemburgerstr 81, tel. 0651/86921
    Jugendgästehaus, An der Jugendherberge 4, tel. 0651/146620, nad brzegiem Mozeli, w pobliżu stacji kolejki linowej
    Kolpinghaus Jugendhotel, Dietrichstr. 42, tel. 0651/975259
Powrót © 2010 Gwarki Górskie