Mainau ... Tak się złożyło, że dwoje naszych najlepszych kolegów z kliniki w Tybindze studiowało w Konstancji, a budynki uniwesyteckie zlokalizowane są tam o przysłowiowy 'rzut beretem' od słynnej wyspy Mainau... Trudno było oprzeć się ich namowom, że przynajmniej raz trzeba odwiedzić to miejsce...
I trzeba przyznać, że pomimo niewątpliwego uroku wyspy, tego że trudno nie zachwycić się tam bogactwem kształtów i kolorów kwiatów, egzotycznością niektórych roślin i towarzyszącymi zwiedzającym prawie na każdym kroku widokami na Jezioro Bodeńskie, miejsce to można odwiedzić raz ... góra dwa razy... Tłum ludzi z którym poruszamy się po wyspie odbiera tej wycieczce sporo uroku.
Ale po kolei ... Słynna wyspa przez 500 lat należała do zakonu Krzyżackiego. Za czasów ich władania wyspą powstał na jej najwyższym wzniesieniu zamek barokowy, który oglądać można do dziś, jednak praktycznie tylko od zewnątrz (dostępna jest tylko jedna sala, w której odbywają się różnego rodzaju wystawy oraz zamkowa kaplica). W ubiegłym stuleciu wyspa stała się własnością rodu wielkich książąt Badenii, a obecnie należy do szwedzkiego milionera hrabiego Bernadotte, będącego ich potomkiem. Szwed był też właścicielem części nabrzeża jeziora, ale przekazał je w użytkowanie miastu Konstanz, o ile nam wiadomo, z jednym tylko zastrzeżeniem: miasto nie może pobierać opłat za korzystanie tego nabrzeża ...
Ale wracajmy na wyspę. Jej największą atrakcją są ogrody, skwerki, aleje, rozaria ... każdy niemal zakątek pokrywają kobierce kwiatów. Dodatkowo wybudowana została spora palmiarnia, choć dzięki łagodnemu klimatowi Jeziora Bodeńskiego, bananowce rosną tu nawet na zewnątrz ... Niedawno otwarto też motylarnię (niem. Schmetterlingshaus). Budynek przypominający ogromną szklarnię, zamieszkują dziesiątki motyli, latających swobodnie pomiędzy zwiedzającymi.
Wędrując powoli po wyspie, odkryć można inne jej skarby, jak olbrzymie drzewa mamucie, fragment pnia skamieniałego drzewa, zagajnik bambusowy, ogród ziół i wiele innych zakątków.