strona istnieje od: 2001-02-08
ostatnia aktualizacja: 2007-03-12
liczba zdjęć: 4376
liczba relacji: 56

Lichtenstein i Olgahöhle 2003

Strona glówna    
||| miejsce w konursie Podium Republika
Zamek Lichtenstein, ze względu na swoje niezwykle malownicze położenie, jest wizytówką całego regionu. Bajkowa, romantyczna forteca wznosi się na urwistej skale nad miejscowością Honau około 12 km na południe od Reutlingen. Zamek powstał w latach 40 XIX wieku na miejscu dawnej, XIII-wiecznej siedziby rodu von Urach, zniszczonej w 1802 roku. Dzięki swemu położeniu i romantycznej architekturze ze snu o średniowieczu, stał się on dla Wirtembergii symbolem porównywanym ze słynnym bawarskim Neuschwanstein...

Część zdjęć prezentowanych w galerii jest dziełem Doroty (siostry Uli), która zwiedziła zamek latem 2004 roku.

2 listopada 2003

Aby dotrzeć do zamku z Tybingi, trzeba najpierw pojechać pociągiem do Reutlingen i tam przesiąść się w autobus, najlepiej nr 400. My w ten sposób dotarliśmy do przystanku autobusowego Lichtenstein Treifelberg i stamtąd powędrowaliśmy do zamku leśnymi ścieżkami, mijając po drodze ruiny starego zamku i punkt widokowy, na którym umieszczono popiersie Wilhelma Haulla (1802-1827) duchowego ojca zamku.

Zwiedzanie rozpoczyna się na moście zwodzonym prowadzącym na niewielki dziedziniec. Stamtąd wchodzi się do wnętrza zamku, gdzie zwiedza się 7 pomieszczeń. W pierwszym, zwanym Waffenhalle, zaprezentowana jest kolekcja dawnej broni, w której wyróżnia się masywna zbroja, niewielka zbroja dla dziecka oraz niezwykły rodzaj broni palnej, którą obsługiwać musiało trzech ludzi i która mogła być używana tylko trzy razy na godzinę. Sala ta posiada dwa piękne, częściowi witrażowe okna, z których spojrzeć można na dół, w dolinę. W rogu sali, w podłodze widoczny jest wierzchołek skały, na której zbudowano zamek. Po lewej stronie sali, znajduje się przejście do zamkowej kaplicy, w której znajduje się m.in. obraz nieznanego malarza, zwanego mistrzem z Lichtenstein pochodzący z XV wieku.

Po drugiej stronie Waffenhalle znajduje się Pokój Myśliwski. Zwracają w nim uwagę trzy obiekty, ambona, z której goście zamku, opowiadali historie łowieckie, zegar, wykonany w całości z drewna oraz olbrzymi kielich, urodzinowy podarunek jaki otrzymał jeden z książąt rodu von Urach od żony. Kielich ma dokładnie 1,97 m wysokości - tyle ile wzrostu miał książę. Ponoć aby napić sie z tego kielich potrzeba aż trzech ludzi: jeden trzyma kielich, drugi pije, a trzeci musi trzymać pijącego, aby ten nie upadł.

Następnie wchodzi się na piętro zamku, gdzie kolejno zwiedza się między innymi pokój królewski, w którym znajduje sie portret grafa Eberharda, założyciela uniwersytetu w Tybindze. W pokoju tym zwraca ponadto uwagę dziura po pocisku w lustrze - ślad II wojny światowej. Szczerze - jakoś nie poruszył nas przedstawiony przez przewodniczkę opis tego tragicznego i barbarzyńskiego aktu jakiego dopuścili się alianci... Po przejściu przez dwa mniejsze pokoje wchodzi się do ostatniej sali na trasie zwiedzania, bogato zdobionej i wyposażonej Sali Rycerskiej. Wychodząc sali i skręcając na schody warto zwrócić uwagę na tzw. 'Łucznika z Lichtenstein' - obraz przedstawiający łucznika wykorzystuje złudzenie optyczne sprawiające, że oglądającemu obraz zawsze wydaje się, że łucznik celuje prosto w niego, bez względu na to skąd patrzy się na malowidło.

Po zwiedzeniu zamku warto podejść na znajdujący się tuż obok punkt widokowy, z którego zamek prezentuje się najlepiej. Napatrzywszy się do syta na tą 'zaklętą w kamień romantyczną fantazję' zeszliśmy leśną ścieżką, do leżącego u stóp skały Honau by zwiedzić tam mało znaną jaskinię Olgahöhle. Chcieliśmy w ten sposób zrekompensować sobie fakt, że znacznie bardziej znana i ładniejsza jaskinia Nebelhöhle, którą zamierzaliśmy zwiedzić tego dnia, okazała się byc zbyt daleko.

A Olgahöhle... no cóż, trochę nas rozczarowała, właściwie jest to dziura w ziemi pozbawiona ciekawszych nacieków, z wyjątkiem wyjątkowo licznych 'kalafiorów' ale za to wejście do niej, prowadzące przez czyjś garaż, rozbawiło nas do końca dnia... Później dowiedzieliśmy się od jednego ze znajomych z kliniki, że na Jurze jest jeszcze jedna niezwykła jaskinia, do której wchodzi się przez... restaurację...

Po zwiedzeniu jaskini, które zajmuje około 30 min i kosztuje 0,80 euro, wróciliśmy autobusem 400 do Reutlingen, a dalej pociągiem do Tybingi.


Warto wiedzieć
  • Zamek jest wciąż własnością rodu von Urach, jego zwiedzanie jest możliwe tylko z przewodnikiem i trwa około godziny a studencki bilet wstępu kosztuje 3 euro.
  • Ulgowy bilet wstępu do jaskini Olgahöhle kosztuje 80 centów
Powrót © 2010 Gwarki Górskie