Do Sigmaringen, odległego od Tybingi o
około 100 km, wybraliśmy się pociągiem. Podróż trwa półtorej godziny, a trasa
kolejowa biegnie malowniczą doliną wciętą w skały Jury Szwabskiej.
Dodatkową atrakcją są widoki na zamek Hohenzollern w Hechingen, który
można obejrzeć przez okno pociągu niemal z każdej strony.
Pompa w Sigmaringen
Stare Miasto
Pod zamkiem
Sigmaringen
Gimli ?
Zamek Sigmaringen
Brama zamkowa
Dziedziniec zamku
Wnętrze zamku Sigmaringen
Galeria Portugalska
Francuski Hall - jadalnia
Salon do gry w karty
Hall św. Huberta
Hall św. Huberta
Stajnie zamkowe - obecnie museum powozów
Muzeum powozów
Kościół św. Jana Ewangelisty
Zamek Sigmaringen
Zamek Sigmaringen
Fontanna w Sigmaringen
16 listopada 2003
Zamek
dynastii Hohenzollern w Sigmaringen znajduje się tuż obok stacji
kolejowej, o czym można przekonać się już wjeżdżając pociągiem do
miasta. Olbrzymi gmach wznosi się na skale ponad niewielkim sztucznym
zbiornikiem wodnym na Dunaju. Bez trudu odnaleźć można drogę od
dworca kolejowego do zamku i po około 5 minutach spaceru dociera się
do bramy zamku. Tutaj jeszcze tylko mniej przyjemna część wycieczki -
zakup stosunkowo drogich biletów - 4 euro za bilet studencki i
zaczynamy zwiedzanie zamczyska z przewodnikiem. Warto wiedzieć, że
oprowadzanie odbywa sie w języku niemieckim, ale w kasie można
wypożyczyć broszurę z tłumaczeniem na angielski.
Pierwotnie gotycka forteca obronna w
Sigmaringen, po raz pierwszy wspomniana została w zapiskach
historycznych w roku 1077. Przez niemal tysiąc lat, aż do dziś była
rozbudowywana i przebudowywana w różnych stylach architektonicznych.
Oglądany od strony Dunaju, zamek wydaje się być niedostępny jak dawna
warownia, od strony miasta, z kolei wydaje się być raczej pałacem o
charakterze reprezentacyjnym a nie obronnym.
Gruntownie odnowiony
i przebudowany w 1535 roku pełnił od tamtej pory role jednej z
najważniejszych siedzib tego potężnego rodu a tym samym był sceną
wielu historycznych wydarzeń i gościł w swych murach wiele wybitnych
osobistości nie tylko z dziejów Niemiec ale i całej Europy.
Dynastia Hohenzollernów, wymieniana wśród najważniejszych rodów
arystokratycznych Niemiec, największą potęgę zdobyła w XIX wieku.
Wtedy to historia rodu splotła się z dziejami niemal wszystkich
rodzin panujących w Europie. Syn księcia Karola Antona, również
noszący imię Karol (późniejszy król Karol I), został obwołany królem
Rumunii w 1881 roku. Jego starszemu synowi, Leopoldowi w roku 1870
oferowano koronę Hiszpanii, którą jednak odrzucił, a córki księcia
Karola Antona poślubiły członków rodzin królewskich Portugalii i
Belgii.
Zwiedzanie zamku trwa ponad godzinę, w
ciągu której obejrzeć można kilkanaście z ponoć czterystu
pomieszczeń. Warto tu nadmienić, że zamek wciąż należy do rodziny
Hohenzollern i jego znaczna część mieści biura i kancelarie. Wędrówka
po pokojach udostępnionych do zwiedzania dostarcza jednak
wystarczająco wiele wrażeń. Zwiedzanie rozpoczyna się na niewielkim
dziedzińcu, z którego podziwiać można zamkową wieżę z niezwykłym
zegarem wskazującym aktualną fazę księżyca. Z dziedzińca wchodzi się
do reprezentacyjnego hallu, mieszczącego zbroje rycerskie, cenne
meble a nawet armaty... Wystrój hallu odzwierciedla trzy
najważniejsze rzeczy w historii dynastii - zbroje, symbol walki i
potęgi, trofea łowieckie - dowód zamiłowania do polowań oraz symbole
religijne i portrety biskupów (na klatce schodowej), ucieleśnienie
motta rodziny: 'Nic bez Boga'...
Po ozdobnych schodach wchodzimy na
piętro. Po drodze warto zwrócić uwagę na arras na ścianie -
przedstawia on scenę z życia cygańskiego obozu wędrownego.
Pierwsze
pomieszczenie na piętrze, na trasie zwiedzania to... łazienka
księżnej... Ponoć jedna z pierwszych łaźni z bieżącą wodą na dworach
królewskich i książęcych Europy... Za łaźnia przechodzimy do
prywatnych pokoi księżnej - buduaru i pokoju służącego do ubierania
się. Patrząc na spory rozmiar pokoju trzeba uświadomić sobie, że po
umieszczeniu w nim kilku kloszowych sukien 'z epoki'
staje się on ciasny ... A od przewodnika dowiadujemy się w tym
miejscu, że dama zwykła zmieniać suknię 4-6 razy dziennie...
Dalsze pokoje to reprezentacyjne salony, w których podziwiać można liczne
meble z różnych epok i portrety członków rodziny na ścianach.
Przechodząc z pokoju do pokoju ogląda się bogate zdobienia, w których
często powtarzają się motywy herbu rodziny i obrazy lub płaskorzeźby
przedstawiające zamki w okolicy należące do członków rodu - w
Heigerloch i w Hechingen. Jednym z bardziej interesujących
pomieszczeń jest salon, w którym książę zwykł ze swymi gośćmi grać w
karty i palić cygara (w związku z tym pokój ma ciemny wystrój). W
kolejnym pomieszczeniu, hallu przed wejściem do jadalni,
najciekawszym elementem jest chyba fresk na suficie przedstawiający
jeźdźca na koniu. Złudzenie optyczne powoduje, że gdziekolwiek w
pokoju się znajdujemy - jeździec zdaje się oddalać od patrzącego.
Warto też przyjrzeć się wyściełanym ławkom wzdłuż ścian. Wydają się
długie ale ponoć na jednej ławie mogły usiąść tylko trzy damy -
resztę miejsca zajmowały kloszowe suknie...
Następna sala - to
jadalnia z rozkładanym stołem i kolekcją porcelany chińskiej, zwana
Francuskim Hallem, ze względu na styl w jakim wykonane są znajdujące
sie tu meble.
Z jadalni, korytarzem w którym umieszczono portrety
przyjaciół rodziny, przechodzi się do sali poświęconej przodkom.
Ściany zdobią tu obrazy przedstawiające najważniejszych członków
rodziny począwszy od XI a skończywszy w XIX wieku. W niewielkim
pomieszczeniu za tą salą, w tzw. Pokoju Królewskim, znajduje się
jeden z najcenniejszych mebli w zamku - intarsjowana komoda oraz
przepiękne lustro ze szkła weneckiego i jeszcze jeden cenny arras -
tym razem przedstawiający scenę z niewielkiego miasteczka.
Teraz,
schodami w dół przechodzimy do olbrzymiej Galerii Portugalskiej,
gdzie na ścianach umieszczono wyjątkowo piękne arrasy, niegdyś
stanowiące całość, lecz niestety pocięte na części w celu
umieszczenia ich w mniejszych pokojach.
Za Galerią Portugalską
czeka nas jeszcze jedno pomieszczenie - Hall św. Huberta w
którym zaprezentowano dziesiątki trofeów łowieckich, w tym wypchanego
niedźwiedzia upolowanego w górach Rumunii.
Stąd przechodzimy do
jeszcze jednej atrakcji zamku - korytarza w którym umieszczona
jest imponująca kolekcja broni i zbrój pochodzących głównie ze zbiorów księcia Karola Antona. Prawie 3000 eksponatów to 600 lat historii sztuki wojennej od XIV po wiek XX. Jak to w prawdziwym zamku - oczywiście przebrnąć musimy też przez wystawę narzędzi tortur... Po wyjściu z
galerii broni, znajdujemy się ponownie na dziedzińcu i tu kończy się
zwiedzanie zamku.
W pobliżu jest jeszcze dodatkowa część
ekspozycji, umieszczona w stajniach królewskich, przedstawiająca
kilkadziesiąt karoc i powozów oraz sań z różnych epok. Wstępu do
stajni nikt nie pilnuje ale wydaje nam się, że obowiązują tu te same
bilety, co w zamku. Na terenie zamku jest także wystawa zabytków i
dzieł sztuki z różnych epok, począwszy od archeologicznych znalezisk
z obszaru Szwabii z sprzed 12 tys. lat, aż po obrazy, rzeźby i
witraże z XV i XVI wieku.
Po zwiedzeniu zamku zajrzeliśmy jeszcze
na chwilę do barokowego kościoła pw. św. Jana Ewangelisty,
pochodzącego z lat 1757-70 i znajdującego się tuż pod zamkiem, i
mieszczącego relikwie św. Fidelisa z Sigmaringen.
Ostatni punkt programu to wdrapanie się na skałę, po drugiej stronie Dunaju, skąd podziwiać można zamczysko w całej okazałości oraz ustawionego na skale jelonka porażającej urody :-)