|
|
 |
Pretekstem do tej wyprawy była znowu... konferencja. Tym razem na Sycylii. No a jak tu być na Sycylii i nie wejść na Etnę? Być we Włoszech i nie zobaczyć Rzymu? Być w Rzymie i nie zobaczyć papieża? Stop, wróć... Być w Rzymie i nie wejść na najwyższy szczyt Watykanu...
|
|
|
|
 |
Plany były wspaniałe... Dwa tygodnie urlopu w Alpach: najpierw Wysokie Taury - rozgrzewka na Großvenedigerze i atak na Großglockner. Dalej trochę łagodniej - dwa trzy dni w Alpach Julijskich, później relaks w Wenecji a na koniec jakieś rozpoznanie w Chamonix. A nuż w przyszłym roku spróbujemy Mont Blanc ;-) ...
Niestety jak zwykle pogoda wypłatała nam figla. Przez cały lipiec ledwie znosiliśmy upał, nadganiając z pracą, żeby móc w sierpniu zrealizować plan. I oczywiście w ostatnich dniach lipca wyżowa pogoda się załamała. W górach nasypało śniegu a w Tybindze przez całe dnie padał deszcz...
Co tydzień w piątek z nadzieją przeglądaliśmy wszystkie prognozy pogody i co tydzień odkładaliśmy na półki spakowany już sprzęt.
|
|
|
|
 |
Weekendowy wypad do Oberstorfu był naszą ostatnią rozgrzewką przed planowaną na sierpień wyprawą na Großglockenr - najwyższy szczyt Austrii. Choć na wierzchołku Großer Daumena uświadomiliśmy sobie, że podejście na austriackiego kolosa zaczynać będziemy niewiele niżej niż teraz siedzimy...
|
|
|
|
 |
Plama na honorze zmazana! Po dwóch latach od niefortunnej Zugspitze Expedition, która zakończyła się wyjazdem na najwyższą górę Niemiec kolejką zębatą, wreszcie wdrapaliśmy się tam o własnych siłach...
|
|
|
|
 |
Szkocja kusiła nas już od dawna krajobrazami i zamkami owianymi tajemniczymi legendami. Tym razem lont podpalił jednak nasz szef, który od dziesięciu lat jeździ tam regularnie. Kilka miesięcy temu zapytał mimochodem, co byśmy powiedzieli wspólną na wyprawę na Ben Nevis w maju? Zdążyliśmy już o tym zupełnie zapomnieć, gdy któregoś dnia w połowie kwietnia, zawołał nas do swojego biura i... zastaliśmy go tam nad mapą Highlands...
|
|
|
|
 |
Jak co roku, przez całą zimę nie mogliśmy się doczekać, kiedy wreszcie będzie można wybrać się w góry... Wreszcie przyszło ocieplenie, a w perspektywnie były cztery wolne dni na Święta Wielkanocne. Postanowiliśmy więc wyrwać się w okolice Oberstorfu, gdzie od dłuższego czasu utrzymywał się już tylko I/II stopień zagrożenia lawinowego.
|
|
|
|
 |
Ten wyjazd zorganizowaliśmy tak, że nasi niemieccy koledzy byliby z nas dumni... Dlaczego? Otóż zdecydowaliśmy się na całą wyprawę ponieważ prawie pół roku wcześniej przypadkiem znaleźliśmy rewelacyjnie tanie połączenie lotnicze. Jeszcze niedawno śmialiśmy się w duchu z takich zagrań a teraz... Uczeń przewyższył mistrza... Na szczęście Chorwacja okazała się być warta podróży o każdej porze roku i jedno jest pewne: wrócimy tam zobaczyć więcej!
|
|
|
|
 |
Konferencja ESTRO, która odbyła się w Lizbonie w 2005 roku stała się dna nas okazją do zwiedzenia tej niesamowitej metropolii... Dwumilionowe miasto, ze świetnie rozwiniętą siecią komunikacji a z drugiej strony kryjące załuki o niemal peryferyjnej atmosferze, wszechobecne pranie łopoczące na wietrze pod oknami kamienic nawet w samym centrum miasta, wspaniałe potrawy z owoców morza i wyśmienite wina, których skosztować można w dziesiątkach kawiarenek na Chiado, Bairro Alto i Alfamie... O jak ciężko było stamtąd wrócić do pażdziernikowej szarej rzeczywistości Tybingi...
|
|
|
|
 |
Grauspitz zdobyliśmy, jak to się mówi, rzutem na taśmę... Przez całe lato czyhaliśmy na pogodny weekend z planem: piątek jazda Tübingen - Malans, sobota: atak na Grauspitz, niedziela: spacer na Falknis i jazda powrotna. Niestety lato było wyjątkowo nieudane a w dodatku jak na złość, jeśli już trafiały się pogodne dni to w środku tygodnia... Nadzieję na zdobycie kolejnej perełki Korony Europy odebrały nam na koniec wieści z podtopionej Bawarii i zalanej Szwajcarii.
|
|
|
|
 |
Stuttgart to najbliższe nam duże miasto w Niemczech, jednak przez grubo ponad rok, mimo że kusił Ogrodem Wilhelma, Staatsgalerie oraz muzeum Porsche i Mercedesa, odkładaliśmy wizytę w nim 'na później'... Aż do dnia kiedy zawitaliśmy tam niechcący zupełnie przypadkiem w niezbyt miłych okolicznościach... Ale o tym zamilczmy...
Odkąd mamy samochód wypady do Stuttgartu stały się łatwiejsze. Właśnie wróciliśmy ze zwiedzania goszczącej tam Armii Terakotowej oraz z wizyty w ZOO Wilhelma, ale z czasem strony te z pewnością ulegną rozbudowie...
|
|
|
|
 |
Jeszcze podczas studiów w Krakowie utarła się tradycja naszych pierwszomajowych wycieczek w Gorce. Teraz z dala od Polski postanowiliśmy odnowić ją w górach nieco podobnych do nich z charakteru, choć bardziej rozległych a w dodatku kryjących ruiny z czasów rzymskich, owianych legendami sięgającymi czasów średniowiecza a ukochanych przez poetów romantyzmu...
Nasze pierwsze, bogate we wrażenia, choć zdecydowanie za krótkie spotkanie z Czarnym Lasem...
|
|
|
|
 |
Skromnie, bo od 'karzełków' w Belgii, Holandii i Luksemburgu, rozpoczęliśmy realizację naszego planu zdobycia Korony Europy...
Tak naprawdę jednak, wdrapaliśmy się na nie tylko przy okazji zwiedzania doliny Mozeli i przełomu Renu oraz kilku historycznych miast niemieckich: rzymskiego Trewiru, Akwizgranu pamiętającego czasy Karola Wielkiego, szczycącej się wspaniałą katedrą Kolonii, oraz nadreńskich Koblencji i Moguncji no i 'niemieckiego Oxfordu' - Heidelbergu...
|
|
|
|
 |
Już od dłuższego czas planowaliśmy krótki wypad do klasztoru w Maulbronn, uważanego za najlepiej zachowany i najbardziej imponujący średniowieczny zespół klasztorny na północ od Alp. Wspólnie z kolegą z klinki Matthiasem i jego przyjaciółką Anją oraz odwiedzającą nas właśnie w Tybindze Martą wybraliśmy się tam wreszcie pewnej pochmurnej i deszczowej październikowej soboty z nadzieją na bogate wrażenia...
|
|
|
|
 |
W październiku 2003 roku, dosłownie dwa dni po naszym przybyciu do Tybingi, na Nekarze odbyła się zupełnie dla nas niezrozumiała i zabawna impreza - Tübinger Entenrennen. 'Wyścig kaczek' okazał się być organizowany rokrocznie - tym razem wzięliśmy w nim udział. Ściślej, nasze kaczki wzięły udział...
|
|
|
|
 |
Słowo 'expedition', w tytule zawera dużą dozę autoironii, o czym przekonacie się czytając nasze zeznania o sposobie w jaki zdobyliśmy najwyższy szczyt Niemiec, liczący 2964 m Zugspitze ... Niemiej ponad tygodniowa wycieczka po Badenii i Bawarii dostarczyła nam wielu wrażeń, zwiedzilismy Ulm, zatrzymaliśmy się na parę dni w słynnym Garmish- Partenkirchen, zajrzeliśmy jeszcze raz do Fuessen tym razem zwiedzając 'disneyowski' zamek Neuschwanstein, przejechaliśmy wzdłuż brzegu Jeziora Bodeńskiego zwiedzając urocze Lindau, nietypowy Affenberg a na koniec zatrzymując się w Konstanz ...
|
|
|
|
 |
Doroczny turniej rycerski 'Maximilian Ritterspiele'
odbywający się w leżącym niedaleko Tybingi
miasteczku Horb, jeden z najbardziej wyjątkowych
spektali nawiązujących do tradycji średniowniecznych w Niemczech
|
|
|
|
 |
Tak się złożyło, że dwoje naszych najlepszych kolegów z kliniki w Tybindze studiowało w Konstancji, a budynki uniwesyteckie zlokalizowane są tam o przysłowiowy 'rzut beretem' od słynnej wyspy Mainau ... Trudno było oprzeć się ich namowom, że przynajmniej raz trzeba odwiedzić to miejsce ...
|
|
|
|
 |
Podczas naszego pobytu w Niemczech, już dwukrotnie odwiedziliśmy stolicę polityki europejskiej - Strasbourg. Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z tego miasta...
|
|
|
|
 |
Jednodniowa wycieczka do bawarskiego miasteczka Füssen i romantycznych zamków Neuschwanstein i Hohenschwangau
|
|
|
|
 |
Zamek Lichtenstein, ze względu na swoje
niezwykle malownicze położenie, jest wizytówką całego regionu.
Bajkowa, romantyczna forteca wznosi się na urwistej skale nad
miejscowością Honau około 12 km na południe od Reutlingen.
|
|
|
|
 |
Niedzielna pustka i cisza w opactwie, jesienny dzień z lekko zamglonym światłem chłodnego już słońca i spokojny nastrój surowych wnętrz sprawiły że opactwo w Bebenhausen wywarło na nas duże wrażenie, którego nie przebiła później nawet wizyta w słynnym Maulbronn ...
Nastrojowy klasztor leży niespełna pół godziny drogi od naszego mieszkania w Tybindze, odwiedzamy go od czasu do czasu uzupełniając te strony o kojelne fotografie...
|
|
|
|
 |
Nasza pierwsza wycieczka w Niemczech... Dwa tygodnie po tym jak przyjechaliśmy do Tybingi na stypendium, jeden z naszych nowych kolegów zabrał nas w jesienną, słoneczną niedzielę do jednego z najciekawszych zamków w okolicy, romantycznej, XIX-wiecznej twierdzy Burg Hohenzollern, wznoszącej się na jednym z odosobnionych wzgórz na krawędzy Jury Szwabskiej. Jakie było nasze zaskoczenie, gdy zamek okazał się być tym z okładki naszego przewodnika po Niemczech ...
|
|
|
|
 |
Jesienna sześciodniowa wędrówka opustoszałym grzebietem Niżnich Tatr...
|
|
|
|
 |
Od kilku lat chodziło nam po głowie, żeby spróbować przejść całą Orlą Perć - najtrudniejszy i najbardziej honorny szlak tatrzański w ciągu jednego dnia ale jakoś 'nie było okazji'... Aż w końcu trafiła się i to nie byle jaka - 25 urodziny Uli...
|
|
|
|
 |
Obszerny opis Pragi - jednego z najpiękniejszych miast Europy - zilustrowany naszymi zdjęciami oraz kolejne odwiedziny w czeskich Skalnych Miastach...
|
|
|
|
 |
Bogato ilustrowany opis zwiedzania Skalnych Miast Adrspachu i Teplic oraz Broumowskich Ścian.
|
|
|
|
 |
Wstyd się przyznać, ale Jura była dotąd naszą terra incognita, mimo że od pięciu lat mieszkamy w Krakowie... Wreszcie na skutek zbiegu okoliczności wybraliśmy się tam zamiast do... Rumunii...
|
|
|
|
 |
W ostatnim dniu maja 2003 nad Polską i znacznym obszarem Europy widoczne było częściowe zaćmienie Słońca. Jako że jest to wydarzenie stosunkowo rzadkie, a tym razem smaczku dodawała mu rozpoczęcie wraz ze wschodem słońca, postanowiliśmy nie przepuścić tej okazji. Co więcej, przyjrzeć się zjawisku bliżej z... Kasprowego Wierchu...
|
|
|
|
 |
Majowa wędrówka przez Luboń Wieki, Rabkę Zaryte, Olszówkę, Jasionów na Stare Wierchy... zakończona na Kasprowym Wierchu...
|
|
|
|
 |
Opis Dolinek Podkrakowskich i ciekawych miejsc w okolicy Krakowa
|
|
|
|
 |
Opis tygodniowego pobytu Marcina na Ukrainie
|
|
|
|
 |
Półwysep Helski - ten skrawek lądu o długości ponad 35 km i szerokości 200-1000 m jest miejscem unikatowym. Od kilku lat jeździmy tam we wrześniu, kiedy plaże już pustoszeją, morze zaczyna się burzyć a wiatr zachęca raczej do spacerów, nie do leżenia w grajdołku...
Piesze przejscie Półwyspu Helskiego:
|
|
|
|
 |
Galeria zdjęć z malborskiego zamku
|
|
|
|
 |
Szesnastodniowa wędrówka z Rytra na Tarnicę
|
|
|
|
 |
Tygodniowy pobyt w Czeskim Raju...
|
|
|
|
 |
22 dni wędrówki przez Sudety:
|
|
|
|
 |
Jednodniowy wypad wiosenny w Gorce: Rabka - Turbacz - Łopuszna
|
|
|
|
 |
Dokąd wybierają się fizycy na wycieczkę?
Wyjazd zorganizowany przez nasz wydział - zwiedzanie elektrowni jądrowej w Mochowcach, Bratysławy oraz Czerwonego Klasztoru.
|
|
|
|
 |
W skali całej kuli ziemskiej zaćmienia słońca zdarzają
się często, jednak szerokość pasa całkowitego zaćmienia nigdy nie przekracza 269 km a w danym miejscu na Ziemi zaćmienia powtarzają się co około 300 lat - chcąc wiec je zobaczyć trzeba czasem udać się w podróż...
Jednodniowy wypad do Austrii na całkowite zaćmienie Słońca.
|
|
|